środa, 11 lutego 2015

Rozdział 6 : Komplikacje

Na słowa odznaczające się kolorem od pozostałych należy kliknąć !!!!





  Klanowi Cullenów zaufałam prawie całkowicie. Uwierzyłam im, że mnie nie zostawią tak jak Luke i pomogą mi. Szłam teraz przez las niedaleko willi wampirów, razem z Sethem. Była cisza nikt nic nie mówił. Słyszałam tylko odgłosy lasu i kilka innych dźwięków dochodzących z domu.
- Wiesz już co to wpojenie, więc chyba nie będę ci więcej tłumaczył. - zaczął w końcu młody zmiennokształtny. - Mam nadzieje, że mnie rozumiesz...
- Seth nie znam cię. I szczerze mówiąc chcę tylko stąd uciec. Jak najdalej od Luke'a i Volturich. - spuściłam głowę. Nagle poczułam, że wstyd mi za moje zachowanie, ale z drugiej strony nie działałam z własnej woli.
- Nie smuć się, proszę. Pomogę ci uciec. Nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził. - odpowiedział tylko. - Mamy czas. Poznamy się lepiej. Możemy zacząć już. - uśmiechnął się i podał mi rękę - Hej, jestem Seth. A ty jak masz na imię ? -rozśmieszyło mnie to poniekąd. Podniosłam głowę i podałam mu dłoń. - Hej. Camille jestem. - jego zapach uderzał w moje nozdrza jak wichura śnieżna. Seth uśmiechnął się, nie mogłam się powstrzymać i również posłałam mu uśmiech.  ignorując odór.
- Idziemy się przejść ? - zapytał. Polubiłam go, dlatego się zgodziłam.
   Wracaliśmy ścieżką do domu Cullenów po kilkugodzinnym spacerze. Było popołudnie a ja wiedziałam chyba o Sethcie więcej niż ktoś, kto znał go przez kilka lat. Ja natomiast nie za bardzo miałam mu o opowiadać. Pamiętałam tylko czas po przemianie i tylko strzępki wspomnień z przed niej. Dowiedziałam się też, dlaczego Bella była nieobecna. Podobno musiała wyjechać załatwić sprawy związane z przeprowadzką. Chłopak jednak bardzo zainteresował się moim darem. Prosił abym pokazała mu kilka sztuczek, które oglądał z wielkimi oczami. Seth zaprowadził mnie pod drzwi domu. Otworzył i wskazał gestem żebym weszła co zrobiłam niechętnie. Zaprowadził mnie dalej do wielkiego salonu gdzie siedziała reszta członków klanu, Jacob i Renesmee . Odezwałam się jeszcze zanim zrobił to ktokolwiek inny.
- Nie chcę wam sprawiać problemów, dlatego jak najszybciej odejdę w pokoju. Jeśli oczywiście mi pozwolicie po moich wyczynach.
- Domyśliliśmy się, że działałaś pod wpływem bardzo silnego daru. I mamy nadzieję, że będziesz wobec nas wyrozumiała. - odpowiedział mi Carlisle. - Mamy też do ciebie propozycję. Porozmawiałem z moją rodziną i uznaliśmy, że ci pomożemy. Z tego co zauważyłem masz dar...
- Władam żywiołami - odpowiedziałam szybko na co on skinął głową.
- Tak. Znamy wampira, który ma podobne zdolności i może ci pomóc opanować twoje. Później, jeśli sprawy się dobrze potoczą to jeślibyś chciała możesz pojechać do naszych bliskich o Denali. Nauczysz się tam panować nad pragnieniem ludzkiej krwi. Wszystko zależy od ciebie, ale tu sprawa się komplikuje bo Seth się w ciebie wpoił... - Carlisle zawiesił głos i spojrzał na Setha. Ten stał obok mnie i chyba nie miał zamiaru odstąpić choćby na krok.
- Ja chciałam was jeszcze bardzo przerosić, a w szczególności Renesmee. Wiedziałam, że źle robię zgadzając się na to zadanie, ale inaczej Luke zapewne zabiłby mnie. - Czułam wstyd i miałam do siebie żal.
- Byliśmy na to przygotowani, Alice przewidziała wszystko. - odezwała się Esme. O moje uszy odbijał się szum krwi Renesmee. Starałam się o tym nie myśleć chociaż było to bardzo trudne. Po chwili jednak zalała mnie fala spokoju i zauważyłam jak blondyn stojący obok Alice przygląda mi się uważnie. No tak, to dzięki niemu mój nastrój się tak zmienił.
- Decyzja należy do Ciebie, jesteśmy gotowi Tobie pomóc jeśli ty i nam pomożesz w razie niebezpieczeństwa. Jeśli chcesz do nas dołączyć, musisz się nauczyć panować nad pragnieniem i swoim darem. Chcesz tego czy nie ? - Carlisle postawił sprawę jasno. Musiałam wybrać. Moja decyzja wydawała się oczywista, ale pragnęłam również zemsty na Luke'u, który mnie poniekąd zdradził. Z drugiej strony Cullenowie chcieli mi naprawdę pomóc a ja byłam im coś winna, i mogłam im odpłacić jedynie gwarantowaniem jako takiego bezpieczeństwa.
- Dobrze, zgadzam się. Chcę się nauczyć panować nad pragnieniem i moim darem. - Kilka osób jak Alice, Esme, Emmett i Carlisle uśmiechnęli się. - Dziękuje wam, i naprawdę żałuję tego co zrobiłam.
- Nic się nie stało. - uspokoiła mnie Esme podchodząc i obejmując mnie ramieniem niczym bliska mi osoba.
-Pójdę napisać list z prośbą do Benjamina i Tii. Myślę, że chętnie nas odwiedzą. - Carlisle uśmiechnął się i wyszedł z salonu.
- Zabiorę lepiej Nessie do naszego domu - Powiedział Edward wstając, jego wyraz twarzy był nieodgadniony. Nie wiedziałam czy jest w ogóle zadowolony z takiego stanu rzeczy. W końcu przybyłam tu z misją zabicia jego córki. Rosalie złapała Emmetta za rękę i pociągnęła go na górę, znikli po chwili na piętrze.
-Najważniejsze, że nic się nie stało. - odezwał się nagle Edward zwracając się w moją stronę. Cholera ! Zapomniałam, że umie czytać w myślach. Jacob razem z Renesmee skierowali się do wyjścia, a za nimi ruszył ojciec hybrydy. W salonie zostali tylko Alice, Jasper, Esme, Seth i ja. Dziwne, bo nawet nie byłam zawstydzona całą sytuacją.
- Alice, zaprowadź Camille do starego pokoju Edwarda, pokaż jej łazienkę i daj jakieś ubranie. - uśmiechnęła się Esme. Krótkowłosa puściła rękę Jaspera i łapiąc moją pociągnęła mnie w kierunku schodów. Seth oczywiście ruszył za nami, ale powstrzymał go blondyn kiwając przecząco głową, na co zmiennokształtny zrobił smutną minę.
     Pokój Edwarda był wspaniały. Po tym jak mieszkałam z Lukiem w starej, rozpadającej się chatce, odzwyczaiłam się od tak miłego pomieszczenia. Alice pokazała mi łazienkę i dała czyste ubranie. Po kąpieli zeszłam na dół ubrana ja modelka, Seth na mój widok aż wstał z kanapy. Poza nim w salonie była Alice z Jasperem, którzy również uśmiechnęli się.
-Wyglądasz pięknie. - skwitował wilkołak, i jestem pewna, że gdybym mogła to oblałabym się w tym momencie rumieńcem. Po chwili zza rogu wyłonił się Carlisle i Esme, wampir w ręce trzymał kubek, w którym zdecydowanie była krew ludzka. Wszyscy obserwowali mnie z uwagą gdy podnosiłam kubek i upiłam łyk. Znowu poczułam gorący płyn rozlewający się po moim gardle. Dosłownie czułam ja wzrastam w siłę, zarówno fizyczną jak i psychiczną. Na dnie nie została ani kropla, odkładałam kubek na stół gdy usłyszałam czyjeś kroki zbliżające się do drzwi. Alice w ułamku sekundy znikła a po chwili poczułam jak od strony wejścia do domu czuć ten sam zapach co przy Jacobie i Sethcie. Do salonu weszła dziewczyna, która bez dwóch zdań była zmiennokształtną. Na mój widok zrobiła zdziwioną minę.
- Witaj Leah, to jest Camille. - przedstawiła mnie Esme.
- Kim ona jest ? - zapytała zimno. Już chciałam odpowiedzieć gdy przy moim boku zmaterializował się Seth.
- Ona jest ze mną. - powiedział z uśmiechem, co nie spodobało się zmiennokształtnej.
- Jak to z tobą ? - zapytała z coraz większym gniewem.
-No normalnie, Cam jest od teraz tylko moja. - Pomimo rozbawienia chłopaka, Leah była już całkiem zdenerwowana.
- Seth ! Chyba żartujesz ! Nie mów mi tylko, że się wpoiłeś ! - teraz już krzyczała, z góry zeszli Rosalie z Emmettem żeby popatrzeć.
-Nie żartuję. Wpoiłem się w Camille. - o dziwo Seth spoważniał. Leah była już cała czerwona. Pokiwała głową i wybiegła zostawiając mnie z pewnością, iż trudno mi się będzie z nią zaprzyjaźnić.
Emmett z uśmiechem poklepał brata po ramieniu.
- Dzięki braciszku, że trzymałeś się z dala od manipulowania jej uczuciami. Miałem niezły ubaw. - Esme skarciła go wzrokiem.
-Dobrze wiesz, że mój dar nie działa na zmiennokształtnych. - wytłumaczył się blondyn. Seth zwrócił się w moją stronę.
-Przepraszam Cię za nią ,ma trudny charakter - wytłumaczył dziewczynę. - Tak w ogóle to była moja siostra - uśmiechnął się promiennie. Zdziwiłam się, bo nie widziałam podobieństwa.
   Resztę nocy spędziłam rozmawiając z Carlislem o tym jak powstrzymać moje pragnienie i opanować dar. Czułam się trochę skrępowana, bo Seth zasnął z głową na moich kolanach. Inni jednak śmiali się z całego zdarzenia. Tuż przed wschodem słońca usłyszałam odgłos zbliżającego się samochodu. Nagle w salonie pojawiła się Alice z Jasperem. Dziewczyna była lekko zdenerwowana.
-Bella wróciła i wie co się stało. Rozmawiała z Jacobem i jest wściekła. - Słyszałam wiele o nowo narodzonej, ale nie obawiałam się niej. Wiedziałam, że uda mi się ją powstrzymać.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, wiem... Strasznie długa przerwa, ale proszę. Zrozumcie, że jestem teraz w trzeciej klasie gimnazjum i nauki mam po szyję. Do tego dochodzą przygotowania do testów itd.
Mam nadzieję, że nowy rozdział przeczytacie z ochotą :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz